Ciemnowłosa dziewczyna usiadła na brzegu łóżka. Była ciemna noc, a ona nadal zastanawiała się, czy powinna iść spać. Dzisiaj jest ta noc. Co roku powtarza się to samo. Dzień przed urodzinami śni jej się ten sam koszmar. Kiedyś nie zwracała na niego aż tak wielkiej uwagi, budziła się z płaczem, ale po kilku chwilach spędzonych w ramionach ojca, znowu zasypiała.
Uświadomiła sobie to dwa lata wcześniej. Coś dziwnego działo się przed rocznicą jej urodzin, ale nie wiedziała, dlaczego i co to spowodowało. Teraz bała się podwójnie. Miała uzyskać pełnoletniość, rozpocząć nowy etap w życiu. Czuła, że nie powinna dzisiaj zasypiać, że to może mieć nieodwracalne skutki.
Fizjologia wzięła górę. Po kilku minutach leżenia z otwartymi oczami, powieki zaczęły jej ciążyć i zapadła w objęcia Morfeusza. Początkowo wszystko szło dobrze. Czuła jak jej ciało się odpręża, a ona sama, co najważniejsze, widzi ciemność. Pustka, nic więcej nie pojawiło się przed jej oczami.
Nagle poczuła jak coś ją dotyka. Najpierw lekko za ramię, a potem przygniata całym swoim ciężarem. Nie mogła złapać tchu, a po chwili zobaczyła znajomy las. Koszmar rozpoczynał się od nowa.
Jak co roku zaczęło się niewinnie. Wszystko trwało w południe. Widziała kobietę w ciąży, która w owym lesie urodziła dziecko. Nie wie, skąd nieznajoma wzięła kocyk, którym okryła maleństwo i chociaż za wszelką cenę chciała, nie mogła dojrzeć co kryje zawiniątko. Jedynie umysł podsuwał jej obraz dziecka.
Na kilka sekund znowu ogarnęła ją ciemność, by mógł przyjść kolejny przebłysk. Zaczynało zmierzchać, gdy kobieta, tym razem ubrana w długi czarny płaszcz. Szła nieznanymi jej drogami i powoli wkraczała w ruch uliczny. Mogła poczuć, że ktoś ją śledził. Ktoś zły, kto chciał śmierci jej oraz dziecka.
Czarna postać przemykała się ulicami pod osłoną nocy, zahaczyła o upiorny cmentarz. Dziewczynie wydawało się, że słyszy we śnie jęki umarłych, od których kroplisty pot wystąpił na jej czoło. Obrazy ponownie zniknęły. Brunetka niespokojnie poruszyła się na łóżku, jej oddech stawał się coraz cięższy. Podświadomie czuła, że jest już coraz bliżej końca, zawsze wszystko urywało się w tym samym momencie.
Siłą woli lekko uspokoiła oddech, by zobaczyć dalszą część. Teraz głównym krajobrazem były krzaki. Nawet przez sen czuła iść drapiące kolce, chociaż to nie ona stała w środku nich. Kobieta była przerażona. W tym momencie następował najgorszy etap. Dwóch mężczyzn, lub postaci, które ich przypominały, wywlokło kobietę ciągnąc ją za płaszcz.
Krew. To ona była ostatnim elementem całej układanki. Widziała jak ją mordują. Słyszała jej przerażony krzyk. Czuła na swoim ciele, jak chwilę po zabójstwie oblewa ją coś ciepłego, wydobywającego się z ciała zamordowanej.
Niecierpliwie czekała swój własny krzyk, który ja budził. Nigdy nie mogła zobaczyć, co stało się z dzieckiem. Jednak wyczuła zmianę. Chociaż pogrążona w głębokim śnie, miała wrażenie, że to wszystko dzieje się naprawdę, a ona stoi pośrodku wydarzeń. Wiedziała jednocześnie, że przekręca się na łóżku, ściągając prześcieradło i ręka szuka włącznika światła.
Nic jej nie pomogło. Nadal trwała w tym stanie, między snem, a jawą, między obrazami, a rzeczywistością. Przeniosła się kilka kroków dalej. Stała przed jakimś dworkiem. Miała wrażenie, że skądś go zna, wiedziała, że to prawda. Dotknęła dłonią spoconego czoła, niepewna, czy robi to w realnym świecie, czy w tym wyśnionym.
Tknięta nieznanym impulsem, przeniosła wzrok nieco niżej. Spostrzegła leżące na posadzce dziecko. Z wypisanym na kocyku imieniem. Jej imieniem. Krwisty napis na białym materiale. Widziała wychodzącą przed drzwi kobietę, w której rozpoznała swoją matkę. Widziała jak zabiera zawiniątko do środka i zatrzaskuje za sobą drzwi.
Obudził ją ten sam dźwięk. Ktoś u niej był i właśnie wyszedł, nie siląc się na bezszelestny chód. Rozejrzała się z przerażeniem dookoła siebie. nie mogła zapalić światła, jakby w ogóle nie istniało. W pokoju wszystko było na swoim miejscu, w domu panowała idealna cisza.
Przełknęła głośno ślinę, starając się uspokoić kołaczące serce. Biło tak mocno i szybko, jakby zaraz miało wyskoczyć, a jej zdawało się, że widzi jego kontury odbijające się na koszulce.
Spojrzała na zegarek, który pokazywał 4.32. Zawsze budziła się o tej samej porze, niepewna, czy ma to jakieś większe znaczenie. Nie zamierzała kłaść się do łóżka i tak nie mogłaby zasnąć.
Korzystając z wolnego czasu poszła do kuchni, przygotować rodzicom śniadanie, jak to miała w zwyczaju w dniu urodzin. Przez cały posiłek zazwyczaj milczała, nie chcąc zdradzić, co przeszła w nocy.
Czas spędzony w kuchni zawsze szybko jej mijał. Zanim się obejrzała, dołączyła do niej średniego wieku kobieta i jasnych włosach. Dziewczyna nerwowo zacisnęła dłonie w pięści i zebrała w sobie całą siłę.
- Mamo, muszę z tobą porozmawiać - bardziej szepnęła, niż powiedziała. - Myślę, że nadszedł czas na wyjaśnienia - dodała pewniejszym tonem.
Kobieta z niepokojem spojrzała na opanowaną już córkę. Dobrze wiedziała, że to dziwne zachowanie nie bierze się znikąd, a ten dzień kiedyś nadejdzie i będzie musiała stawić temu czoło raz jeszcze.
Spojrzała na córkę ze współczuciem w oczach.
- Derwen, posłuchaj. To nie jest łatwe ani dla mnie, ani dla ciebie, ale musisz pozwolić mi opowiedzieć wszystko po kolei i nie przerywać. Nie chcę cię zranić, albo wystraszyć. Nie powiem ci wszystkiego, na resztę przyjdzie czas. Pamiętaj...
Dziewczyna przerwała jej zdecydowanym ruchem dłoni.
- Co się stało 18 lat temu o 4.32 rano?
Matka niepewnie usiadła na krześle. Przez chwilę myślała co może jej powiedzieć, ale po chwili zaczęła swoją opowieść.
Że też musiałaś przerwać w takim momencie! Po tak tajemniczym prologu urywasz w momencie, kiedy jestem tak zaczytana, że mój nos znajduje się zaledwie kilka centymetrów od monitora. Doprawdy, komiczny widok! :)
OdpowiedzUsuńDerwen sprawia wrażenie młodej, mądrej dziewczyny, która doskonale wie, czego chce i nie bawi się w żadne podchody. To dobrze, ale mam wrażenie, że wkrótce wpakuje się w poważne kłopoty.
Z niecierpliwością czekam na drugi rozdział! :)
P.S. Czy mogłabyś wyłączyć weryfikację obrazkową? Ta gadzina utrudnia mi życie!
Zaczyna się ciekawie. Wyczuwa się trochę mroczny nastrój, jak na razie mi się podoba. Czekam na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuń